Quantcast
Channel: Ciekawostki ze świata gier
Viewing all articles
Browse latest Browse all 1083

Głuchowski znów ostro - tym razem oberwała stacja Rossija 24, która skrytykowała Metro Exodus

0
0
"Spłońcie w piekle, matkojebcy" - takimi oto słowami Dmitrij Głuchowski podsumował materiał o grze Metro Exodus, który wczoraj wieczorem wyemitowano na kanale Rossija 24. Rosyjska stacja telewizyjna, nie kryjąca sympatii do władz tego państwa i de facto przez te władze utworzona, wzięła pod lupę najnowsze dzieło studia 4A Games i wysnuła wnioski, które ukraińskich deweloperów cieszyć nie będą. Omawiający grę dziennikarz nie zostawił suchej nitki na strzelaninie, stwierdzając, że produkt rozpowszechnia durne stereotypy, a jakby tego było mało, jest również rusofobiczny, czyli wypełniony wrogością i niechęcią wobec Rosjan.


Wśród zarzutów skierowanych pod adresem wydanego niedawno FPS-a, jeden jest szczególnie zabawny. Dziennikarzowi stacji nie podoba się, że deweloperzy zrobili z ocalałych moskwiczan głupków, bo przez kilkanaście lat nie wpadli oni na to, że poza granicami miasta wciąż mogą żyć ludzie. Wniosek idiotyczny, bo wątek izolacji Moskwy jest dość rozsądnie wytłumaczony przez Dmitrija Głuchowskiego w książce Metro 2035 i samej grze. Artem wielokrotnie próbuje nawiązać kontakt ze światem zewnętrznym po wydarzeniach opowiedzianych w Metro 2033, bo głęboko wierzy, że nie tylko ukrywający się pod ziemią mieszkańcy stolicy przeżyli atak jądrowy (uwaga, w kolejnych zdaniach będą spojlery dotyczące fabuły!). Nasz bohater ma oczywiście rację, ale w uzyskaniu twardego dowodu skutecznie przeszkadza mu aparatura zagłuszająca, kontrolowana przez Hanzę - jedną z frakcji w metrze. Dopiero gdy Artemowi udaje się przez przypadek zniszczyć sprzęt, co ma miejsce w prologu Exodusu, blokada w eterze zanika i Moskwa przestaje być odcięta od świata.


Czemu ocaleni mieszkańcy Moskwy mieliby być idiotami? Szczerze powiedziawszy, nie wiemy. W tunelach metra przeżyło zaledwie kilkadziesiąt tysięcy osób, miasto jest totalnie zniszczone i napromieniowane, wokół czyhają mutanty, spacer po powierzchni grozi śmiercią, a próby nawiązania kontaktu ze światem spełzają na niczym. Czy gdybyśmy żyli w takiej rzeczywistości, łudzilibyśmy się, że gdzieś tam istnieje lepsze życie? Pewnie tak, ale brak twardych dowodów skutecznie zniechęcałby nas do próby przekonania się o tym samemu. Już samo przekroczenie rogatek Moskwy graniczyłoby przecież z cudem.

Dziennikarz odniósł się też do osiągnięcia, którym nagradzane jest zniszczenie pomnika Włodzimierza Lenina. Trofeum nosi nazwę "Dekomunizacja", a otrzymujemy je po skutecznym odseparowaniu głowy ojca rewolucji październikowej od reszty ciała. Zarzut nie padł przypadkowo, bo pracownicy studia 4A Games to w przeważającej większości Ukraińcy, a nasi wschodni sąsiedzi przeprowadzili kilka lat temu skuteczną operację usuwania posągów rosyjskiego polityka. Tak skuteczną, że w całej Ukrainie ostał się tylko jeden pomnik Lenina. Co ciekawe, stoi on w Czarnobylu, czyli miasteczku, któremu nazwę zawdzięcza słynna elektrownia jądrowa.

Jedyny pomnik Lenina na Ukrainie, stoi w Czarnobylu.

Choć Dmitrij Głuchowski jest Rosjaninem, nazwanie go entuzjastą Władimira Putina byłoby sporym nadużyciem. Pisarz chętnie zabiera głos na temat działań władz swojego kraju i cały czas je krytykuje. Twórca uniwersum Metro 2033 potępia również konflikt na wschodniej Ukrainie i trafia go szlag na samą myśl, że jeden z walczących tam dywizjonów używa nazwy i logotypu wymyślonej przez niego frakcji. Ostra reakcja wywołana materiałem stacji Rossija 24 nie powinna zatem nikogo dziwić.


Viewing all articles
Browse latest Browse all 1083